czwartek, 7 czerwca 2012

Umrę. Bez Niej... nie mogę. Rozmawiałam z Nią, że Ona nigdy by mnie nie olała, nigdy nie unikała. Wierzę w to. Ale Ona jest z kimś innym. Jest zazdrosna, gdy ktoś rozmawia z TAMTĄ osobą, kocha TAMTĄ osobę, nie mnie. Nie wiem, mnie może jak przyjaciółkę, może nie... Czuję, że jak się spotkamy, rzucę się jej w ramiona i rozpłaczę. Gdy się spotkamy, chciałabym z Nią szczerze porozmawiać.
Mam ataki umierania. Nagle robi mi się dziwnie, czuję jakbym... jakbym miała za chwilę umrzeć. To chore



kilka prostych słów
i znów dół
znów rozterka
chwila przerwy
oddech
tych kilka słów uderzyło w serce
kolejna rysa
kolejne zadrapanie
odłamał się kawałek
szklanego mięśnia ciała

__________________________________

oh, moja zmoro
mój Upadły Aniele
powróciłeś, by znów mnie dręczyć
Twe blizny na ramionach
na łopatkach
koszmarne
oto ja szczerzę zęby w podłym uśmiechu
tryumfując nad Tobą
wyciągasz przed siebie dłoń
zapadając się w ciemność mojego umysłu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz