Nie ma Jej na komunikatorze. Mam ochotę się rozpłakać, ale jednocześnie... nie mogę tego zrobić. Mam ochotę rzucać się, wić i krzyczeć. Zrobić burdel w pokoju, powybijać szyby. To wydaje się głupie i śmieszne, jednak jest tak silnym odczuciem, że niemal wyżera wnętrzności, przewierca kości na wylot. Chcę, by była tu, przytuliła mnie, powiedziała, że wszystko będzie dobrze. By chociaż wytłumaczyła mi, przemówiła do mojego zdrowego rozsądku, że jestem ważna, ale miłość nie wybiera... Miłość... W tym wieku to chyba zbyt wielkie słowo, ale jednak. Naukowcy zbadali, że wiele osób pierwszy raz w życiu zakochało się nawet w wieku 7 lat. Więc dlaczego ja nie mogę? Jestem w pełni świadoma konsekwencji. Cierpienia, wywołanego tym uczuciem. Jednakowoż, jeśli nie mogę być nikim więcej, chcę być chociaż ważną przyjaciółką. Powtarzam się.
Chyba jednak ten blog coś mi daje. Mogę wreszcie powiedzieć o tym co czuję. To takie marudzenie, a marudzenie jest strasznie wkurwiające, ale mi dużo daje. W dodatku mogę się powiedzilić moimi wierszami, dlatego:
Jeśli drogi przechodniu, wbijesz na tego bloga i wiersze zamieszczone tutaj spodobają Ci się, lub też nie - daj znać. To dla mnie będzie bardzo dużo. Dziękuję.
O Aniele!
Gdzie jesteś, mój Aniele...?
... Powinieneś mnie ochraniać
swoimi pierzastymi rękoma
zasłaniać przed złem i cierpieniem
A Ty!
Ty pozwalasz bym spadała!
... bym spadała w czeluści nicości
Twoje usta w bezruchu
patrzysz bezczynnie
o Aniele!
Nie poproszę o pomoc
o wyciągniętą dłoń
Aniele.... skubię Twe skrzydła i patrzę
jak z ran sączy się krew
Znalazłam Cię... widzisz?
Z każdym piórkiem ulatują
Twoje siły, Twoje moce.
Lecz po co Ci one?
Aniele... Aniele...
Nadal Cię kocham
Gdy wyskubałam Twe pierze... odszedłeś
Nagie ramiona we krwi...
A Ty!
Odszedłeś!
Odszedłeś... daleko.
Na pamiątkę, zostało jedno białe piórko
Aniele... Tęsknię po Tobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz