sobota, 14 lipca 2012

Kończą mi się wiersze, a nie mam weny. Będę chyba dodawać notki bez wierszy.

Boże, tak mi źle. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, zdycham z tęsknoty. Chcę, żeby mi powiedziała, że wszystko będzie dobrze... Bo tak samo jak nienawidzę tego stwierdzenia, tego "wszystko będzie w porządku", tak z Jej ust zabrzmiałoby to zupełnie inaczej. Świat stałby się inny. Uwierzyłabym w to, że może wyjść Słońce. Bo gdy Jej nie ma, nie ma Słońca. Nie ma mnie. Może i nie lubię na nie wychodzić, ale ono nigdy nie gaśnie i daje ciepło. Ja tak potwornie mocno chciałabym dać Jej ciepło, żeby nie cierpiała. Żeby wiedziała, że ma przyjaciół. Że może przytulić się do mnie i wypłakać w rękaw, a ja będę płakać razem z Nią.
Ostatnio odbyłyśmy poważną rozmowę. Ona powiedziała mi, że źle Jej z tym, że przez nią cierpię. Powiedziałam Jej, że to nie jest Jej wina. To raczej ja byłam na tyle głupia, żeby... No, żeby wiadomo. Polubić za bardzo.
Ale ja nie wytrzymuję już. Na sercu jest mi tak ciężko, jakby było zrobione z żelaza. W gardle mnie pali, a ręce aż się rwą, by coś rozwalić. Umrę.




Dwie dusze w jednym ciele
Przeciwieństwa zmuszone do egzystencji na granicy furii i rozpaczy
Dwie dusze w jednym ciele
Toksyczny związek dusz
Bezwzględność i sumienie...
Dwie dusze
I cierpienie

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozmowy z Nią odciążają mnie. Gdy z Nią rozmawiam jestem o wiele spokojniejsza, ból w środku zostaje zagłuszony. W ciągu dnia do wieczora - wariuję. Mam ataki szału, furii, rozpaczy... zazdrości. Ostatnio rozmawiałam z Nią o tej zazdrości. Nie wiem, czy pamięta, że to o Nią chodzi. W każdym razie... muszę pogadać o tym chyba face to face. Nie ma rady. Tylko nie wiem czy JA dam radę...






Niewidoczna
piszę do Ciebie ten list
krwawym atramentem kreślę linię życia, linię śmierci
niczym w notatniku shinigami
niczym bóstwo świata zmarłych
trzymam na kolanach pergamin
Niewidoczna, Twe oczy zasnute snem
a ja nadal kreślę
wykreślam z żywota Twych wrogów
Niewidoczna...
ten list, który Cię kocha
to krwawe zaufanie
przyjmij ode mnie uczucie

niedziela, 17 czerwca 2012

kolejna łza parząca policzek gorliwie 
została przelana przez Ciebie, Niewidoczna 
Niewidoczna, tyle dni. tyle nocy
a Ty nadal nieświadoma
cierniem kąsasz 
gorliwie 

_____________________________


 wznieśmy toast za umarłych, którzy żyją
w kielichu kryształowa krew
raczmy się nią, niczym koszmarni arystokraci
upuszczający błękitnej posoki

czwartek, 14 czerwca 2012

Na razie jest dobrze. Z Nią. A reszta... Poddaję się. Co dwie minuty mam ataki paniki, które mnie wykańczają. Chcę, żeby ten koszmar się skończył. Chcę się już spotkać, z Nią... Chcę ją przytulić... Wiem, powtarzam się, jednak niczego teraz tak bardzo nie pragnę.


blask księżyca zmieszany z kolorowym pyłem
demony konające o świcie malują obrazy końca
szare wyblakłe płótno świeci pustką i tęsknotą
zło tego świata spisane na maszynie
demony konające skazują nas na zgon
demony
demony teraźniejszości
ten ogród nie zakwitnie na polu cynamonu
uleczmy naszą ranę, Niewidoczna

piątek, 8 czerwca 2012


Nie ma Jej na komunikatorze. Mam ochotę się rozpłakać, ale jednocześnie... nie mogę tego zrobić. Mam ochotę rzucać się, wić i krzyczeć. Zrobić burdel w pokoju, powybijać szyby. To wydaje się głupie i śmieszne, jednak jest tak silnym odczuciem, że niemal wyżera wnętrzności, przewierca kości na wylot. Chcę, by była tu, przytuliła mnie, powiedziała, że wszystko będzie dobrze. By chociaż wytłumaczyła mi, przemówiła do mojego zdrowego rozsądku, że jestem ważna, ale miłość nie wybiera... Miłość... W tym wieku to chyba zbyt wielkie słowo, ale jednak. Naukowcy zbadali, że wiele osób pierwszy raz w życiu zakochało się nawet w wieku 7 lat. Więc dlaczego ja nie mogę? Jestem w pełni świadoma konsekwencji. Cierpienia, wywołanego tym uczuciem. Jednakowoż, jeśli nie mogę być nikim więcej, chcę być chociaż ważną przyjaciółką. Powtarzam się.
Chyba jednak ten blog coś mi daje. Mogę wreszcie powiedzieć o tym co czuję. To takie marudzenie, a marudzenie jest strasznie wkurwiające, ale mi dużo daje. W dodatku mogę się powiedzilić moimi wierszami, dlatego:

Jeśli drogi przechodniu, wbijesz na tego bloga i wiersze zamieszczone tutaj spodobają Ci się, lub też nie - daj znać. To dla mnie będzie bardzo dużo. Dziękuję. 



 O Aniele!
Gdzie jesteś, mój Aniele...?
... Powinieneś mnie ochraniać
swoimi pierzastymi rękoma
zasłaniać przed złem i cierpieniem 
A Ty! 
Ty pozwalasz bym spadała!
... bym spadała w czeluści nicości
Twoje usta w bezruchu
patrzysz bezczynnie
o Aniele!
Nie poproszę o pomoc
o wyciągniętą dłoń
Aniele.... skubię Twe skrzydła i patrzę
jak z ran sączy się krew
Znalazłam Cię... widzisz?
Z każdym piórkiem ulatują 
Twoje siły, Twoje moce. 
Lecz po co Ci one?
Aniele... Aniele... 
Nadal Cię kocham
Gdy wyskubałam Twe pierze... odszedłeś
Nagie ramiona we krwi... 
A Ty!
Odszedłeś!
Odszedłeś... daleko. 
Na pamiątkę, zostało jedno białe piórko
Aniele... Tęsknię po Tobie.

czwartek, 7 czerwca 2012

Umrę. Bez Niej... nie mogę. Rozmawiałam z Nią, że Ona nigdy by mnie nie olała, nigdy nie unikała. Wierzę w to. Ale Ona jest z kimś innym. Jest zazdrosna, gdy ktoś rozmawia z TAMTĄ osobą, kocha TAMTĄ osobę, nie mnie. Nie wiem, mnie może jak przyjaciółkę, może nie... Czuję, że jak się spotkamy, rzucę się jej w ramiona i rozpłaczę. Gdy się spotkamy, chciałabym z Nią szczerze porozmawiać.
Mam ataki umierania. Nagle robi mi się dziwnie, czuję jakbym... jakbym miała za chwilę umrzeć. To chore



kilka prostych słów
i znów dół
znów rozterka
chwila przerwy
oddech
tych kilka słów uderzyło w serce
kolejna rysa
kolejne zadrapanie
odłamał się kawałek
szklanego mięśnia ciała

__________________________________

oh, moja zmoro
mój Upadły Aniele
powróciłeś, by znów mnie dręczyć
Twe blizny na ramionach
na łopatkach
koszmarne
oto ja szczerzę zęby w podłym uśmiechu
tryumfując nad Tobą
wyciągasz przed siebie dłoń
zapadając się w ciemność mojego umysłu

wtorek, 5 czerwca 2012

Jak wspomniałam we wcześniejszej notce, w moim życiu istnieje pewna osoba. Osobę tę (tą?) poznałam w tamtym roku, przez internet. Od tamtego czasu, stała się dla mnie tak ważna, że przesłania wszystko wokół. Najważniejsza. Sprawia, że od razu mam ochotę żyć. Czekam na tę chwilę, kiedy się spotkamy w realu, obiecała to.
Tak, zakochałam się. Chyba... drugi lub pierwszy raz w życiu tak całkiem poważnie i na serio się zakochałam. Ale należę do osób zazdrosnych. Ta Osoba z kimś się związała, co było dla mnie ciosem, choć i tak nie dawałam sobie żadnych szans. A teraz... Mam chore urojenia, że każdy jest dla Niej ważniejszy ode mnie. Nie raz tłumaczyła mi, że nie jestem dla niej nikim.
Dopiero, gdy powiedziała mi, że jestem dla niej przyjaciółką... Tzn. siostrą, zrozumiałam. Chociaż nadal mam te dziwne wizje w głowie, to czuję, że jednak nie jestem dla niej zerem. Chociaż kto wie, co strzeli mi do łba za kilka dni.

Czuję się fatalnie. Mam ochotę się poddać.


 
przeszywający wrzask
naprężona spirala i trzask
część wyleciała w próżnię
tak jak ja
dostrzegłam tylko zarys szmaragdowych oczu
i zaniosłam się bezdennym szlochem
moje otoczenie to jakby próżnia
tylko piękny kolor oczu świeżego szmaragdu
kosmyki czerwonych rozwianych włosów
trzyma
syrena oczarowana
przywołuje mnie
znów
co tak krzyczy?
to moje serce
na sznurku egzystencji